
Na drugi lot zgłosiłam się już 40 minut wcześniej. Choć chciałam być godzinę wcześniej nie obyło sie bez stresu. Tramwaje w Warszawie są nieprzewidywalne i nie wiadomo kiedy nagle zaprotestują i będą stać na każdym przystanku 15 minut. Lekko zestresowana, zaopatrzona w tabletki i zaplastrowana na krzyż ruszyłam do na podbój Londynu. Udało się. Podczas lotu czułam się fantastycznie. Dostałam grupę pasażerów z biznesu :) Serwowałam drinki , dyskutowałam i umilałam im lot. Pod koniec pracy otrzymałam pochwałę od instruktorki , która powiedziała że generalnie jestem super i że będę świetną stewardesą. Największym zaskoczeniem były słowa podziękowań pasażerów biznesu, którzy żegnali mnie mówiąc że dawno nie byli tak miło obsłużeni przez nikogo. A komentarz dnia z rejsu jednego z pasażerów : "Serwis stewardes jak z linii Emiratów ,a uroda jak z Lotu" Pan chyba miał osobistą dekompresję bez maski :/
A już bym zapomniała w Londynie podobnie jak w Madrycie moja noga nie stanęła na lądzie :/ więc gdyby ktoś mi zazdrościł wizyty w obu miastach w ciągu dwóch dni to nie ma już czego. Big Bena nie zobaczyłam :/
A już bym zapomniała w Londynie podobnie jak w Madrycie moja noga nie stanęła na lądzie :/ więc gdyby ktoś mi zazdrościł wizyty w obu miastach w ciągu dwóch dni to nie ma już czego. Big Bena nie zobaczyłam :/
1 komentarz:
Czesc lotowico magisterko! Super blog - czekamy na wiecej. Przekaze zaraz Ani. Pozdrowienia z Kambodzy! - maciusiek
Prześlij komentarz