czwartek, 20 listopada 2008

W poszukiwaniu nowej Musz(el)ki

Wszystko co dobre szybko się kończy, chyba że to co dobre jest przedsmakiem lepszego.Wyprowadzam się. Decyzja podjęta,termin ustalony-grudzień. Ustalony? Nieee, definitywnie narzucony przez Mr.B. Cóż zrobić , cóż poradzić? Uraz był? Nie zaleczysz jak nie zejdziesz z oczu. Natychmiast siooo stad. muchu !I Czasami się zastanawiam czemu tak jest , czemu tak się dzieje, że zawsze prawdziwe ja pokazuje się na końcu związku, kiedy przestajemy się starać , kiedy znika uśmiech i pokazujemy mroczne zakamarki swojej po rozstaniowej natury. Te , które wychodzą zawsze gdy jest nam przykro, gdy bierze nas żal , zazdrość czy złość. Myśli jakby też ciemniejsze , zimniejsze. To przykre , kiedy widzisz jak wypala się iskra , jak dopada nas chłód taki przenikliwy do kości.... Zima, ona naprawdę już przyszła. Chłód dopada mnie na każdym kroku we własnym domu. Jestem zdecydowanie ciepłolubnym muszkiem, więc zabieram swój woreczek na kijaszku, kromkę chleba pod paszkę i lecę dalej poszukać jakieś muszelki do spania. UWAGA ANONS: Młoda piękna niezbyt wymagająca stewardesa Poszukuję taniego ciepłego , niezbyt małego, muzycznie hałaśliwego, może być dość mocno luksusowego, samogotującego , samopiorącego i samosprzątającego się domu z balkonami , wielkimi jadalniami i sypialniami w róż.... i już.

czwartek, 6 listopada 2008

Między nami dziewczętami

Jak cudownie i jak błogo :) w domu. Mój wysłużony urlop mogę określić w trzech słowach dziewczyny,bobasy,odwiedziny. Jakaś zmiana musiała być, bo w końcu ile można z samymi facetami? Dobrze jest poplociuchać troszkę o tym jak zrobić fajne paznokcie , kto gdzie się obcina, jak farbnąć odrosta bez jajecznicy i czy mężczyźni naprawdę kochają zołzy ? A jeśli tak to czy jesteśmy zołazami? I która jest największą z zołz ,a która musi jeszcze nad tym popracować. Podczas nocnych kobiecych spotkaniach przeplatają się męskie akcenty w postaci zadymionych karciochów czy włoskiej wyrzery bez opamiętania. Mimo , iż usilnie staramy się przywrócić szalone posiadówki licealne naszej czwórki, to niestety nieuniknione są modyfikacje czasowo-przestrzenne. Tematy też jakby już nie te same i wstawanie po imprezowe bardziej bolesne bo zależne od trybu życia tych najmniejszych , najmłodszych kolejnych pokoleń. Taak kolejne pokolenie... ooo to jest ciekawy temat. Troszkę mnie przeraża fakt ze dościga nas , nasza czwórke licealistek niezależynych, beztroskich, szalonych... przepycha sięw nasze reanimowane beztroskie spotkanka , krzyczy i tupie nóżkami , bezczelnie oświadcza ze już nie jesteśmy tymi ... z przed kilku lat i że czas teraz na nich. Choć to piękne, że przynoszą zmiany jakoś żal że już nie wróci... rzeka , liceum, ekonom, wlewanie po kryjomu wody do połowy pełnych (bądz do połowy pustych) butelek z barku , bułka z serkiem z kiełbaski, wyjazdy chórowe, śpiewy autobusowe, eskapady Koszałkowe czy nad morze maluchowe.... eh