Jest mi niezmiernie wstyd, kiedy patrze na wpis sprzed 3 miesięcy. Świąteczna paczka a za nią długo długo nic, to nie jest powód do dumy. Oczywiście w tym miejscu nastąpią usprawiedliwienia i wymówki, ale zanim je zacznę na dobre to wybronię się tylko, że nie jestem taka zła ,bo moja siostra również olała ostatnio sprawę regularnych wpisów. Moja absencja spowodowana była niemniej wielkim rozleniwieniem. Pewnie dlatego nie wybrano mojego bloga na BLOGA ROKU ;-)) Jak wiadomo im więcej masz wolnego, tym bardziej wydaje ci się że nie masz go wcale. Może to też kwestia zorganizowania sobie wolnych dni. W moim przypadku nie ma czasu na nudę. W zasadzie czas ucieka mi dość szybko, kiedy jest się szczęśliwym ,nawet nie wiem kiedy zaczęłam mieć 25 lat. Dlaczego nie 24 jak wmawiałam sobie do wczoraj? Przy intensywności miesięcy , które mijają jak jeden dzień można się troszkę zapomnieć. Mój Czupurek wczoraj zorientował się , że nieświadomie okłamał swoją szefową mówiąc , że ma 25 kiedy już w zasadzie skończył 27 :) Wygrał :))Wróćmy do wymówek Wymówka nr 1.Brak czasu , przy nadmiarze wolnego czasu. Czyli jak wyżej plus przypisy czyli wymówki poboczne o leniwej siostrze i takie tam. Wymówka nr 2. Zmiana otoczenia. O tym to już dawno powinnam napisać. Posłuchałam się mamy i zamieszkałam z dziewczętami. Siedzimy sobie teraz w ciepłej muszelce na 2 piętrze w 12 piętrówym wieżowcu, podziwiamy jak za oknem w parku naśnieżają nam górkę narciarską ,gadamy do nocy, wymieniamy się kremami , gazetami, gotujemy i sprzątamy. Duży plus -Nareszcie mam totalny błysk w domu :) Jedna z dziwczyn pracuje w Locie cargo , więc nierzadko do późna oceniamy nasze lotnictwo polskie, a jak wiadomo zwarzywszy na obecne uroki pracy "na trzeźwo jest to raczej nie do zniesienia". Co tu kryć kryzys dopadł wszystkich ,firmę też, więc co trzeba zrobić? Wysłać załogi na urlop. Tak więc wymówka nr 3. Urlop przymusowy w rodzinnych stronach. Kiedy rodzice wygrzewali się na saharyjskich wielbłądach, ja pilnowałam Berty( pies) i Laluni(kot) w domku na wsi. Objechałam wszystkie koleżanki, profesorów , kosmetyczkę i fryzjerkę i nie wiedzieć kiedy skończyły się 2 tygodnie urlopu. Piękna wrócilam do Warszawy, kilka dni lotu i znowu wolne. Tym razem pewnie z braku laku crew controle , które od kilku dobrych miesięcy stają na głowie , żeby sprawiedliwie wydzielić garstkę lotów na 800 stewardes. Wymówka nr 4. Kilka dni wolnego skutkuje wyjazdem do Szczyrku. No przecież trzeba wypocząć po urlopie prawda? I tu muszę powiedzieć , że przez 4 dni wypoczęłam i wybawiłam się bardziej niż przez cały miesiąć. Nie ma to jak aktywnie spędzić czas na stoku. Pogoda nam dopisywała , śnieżek sypał lekko ale mróz trzymał zdrowo , więc grzaniec i miodóweczka wchodziły pierwszorzędnie. Czupurek oczywiście zapomniał szalika i jak zajączki w "Misiu Uszatku" biegał po stoku rozchełstany. Postanowiłam mu nie matkować jak zalecane jest w jednej z ostatnio przeczytanych książek " Mężczyźni kochają zołzy" , co zaskutkowało grypą po powrocie. Ja natomiast chorobę zaczełam jak tylko postawiłam pierwszy krok na szczyrkowskiej alei. Nie dałam się jednak chorobie śmigałam na narciochach z gilem do pasa. W związku z góralską zasadą po nartach trzeba się rozgzaćś pikna kozicko,leżałam w łóżku i piłam drineczki bardzo zdrowe ,bo z sokiem z mandarynki. Poskutkowało to zalaniem mojego komputera ( z resztą nie pierwszy już raz na urlopie). Zaklejone klawisze uniemożliwiają mi swobodne pisanie bloga.To już będzie ostatnia wymówka nr 5 I to w zasadzie tyle.Kolejny wpis zaraz po oczyszczeniu komputera :))
Czy Bangkok zachwyca?
17 lat temu