wtorek, 17 marca 2009

Wiosna wiosna wiosna ach to ty...


Zmarznięci, zmęczeni mrozem, śniegiem, pluchą,chlapą, zimnym wiatrem... rozgrzewani kawą, sztucznym słońcem, kaloryferem, swetrem, leczeni czosnkiem, cytryną, witaminami... zapuszczeni fizycznie , psychicznie wykończeni, zgrubiali tu i tam, ponurzy, ospali... czekamy na wiosnę, jak na zbawienie, każdego dnia z nosem przyklejonym do szyby wypatrujemy słońca, wystawiamy grzbiety na nieśmiało przebijające się promienie zza ciemnych szarych chmur. Otwieramy szafy , szykujemy sukienki zakochane w letnim wietrze , klapki, , skóry,okulary , wychodzimy z nadzieją i znów wracamy zziębnięci , źli, przemoknięci , zaśnieżeni, chowamy zimne nosy w koce, zanurzamy się w ciepłą wannę , naciągami, cebulujemy się , nawadniamy gardła na ciepło , czosnkujemy , źli że znowu się pomyliliśmy, że ciągle dajemy się nabrać na żarty pogody zaczynamy nieznosić, nienawidzić, gardzić i złorzeczyć zimie.
Gdyby chociaż muszka zjawiła się...... mądra, prześpi zimę , budzi się radośnie zapachem ciepłego powiewu wiosennego wiatru jakby zima nigdy nie nadeszła.... słyszał ktoś jakiś bzyk, bzyk...? Bzyk bzyyykkk muszko zbudź się...... proszę.